Menu

Skarżypyta

Skarżypyta to ja. Wkładam kij w mrowisko. Niczego nie żałuję. Narzekam, ile wlezie i krytykuję. Dostrzegam absurdy. Zaklinam rzeczywistość. Obserwuję. I... zmieniam świat.

Lemurek

angola

Mieszkał na nadmorskim straganie. Mały, z różowym ogonem. Lemurek, mały, pseudopluszowy.
I.: - Mamo, chcę tego lemurka. Kupisz mi go?
ja: - Przecież w domu masz drugiego. Tylko ogon ma żółty. Po co Ci drugi?
I.: - Mamo, ale ja chcę tego.
Tata kupił. Tych kilka złotych zainwestował w zachciankę córki.
Minęło 10 minut.
I. przybiega ze skwaszoną miną. Pytamy w czym rzecz.
I.: - Mamo, on ma chore uszko.
Oglądam lemurze uszko. Chore jak nic. Ucięte w 1/3. Dramat. Wracamy do sprzedawczyni. Mówimy, ze lemurek ma chore uszko i trzeba z nim do sanatorium. W sporym gronie lemurzej braci szukamy dziewczęcego ideału.
***
Pierwszy ma kaprawe oczko.
Drugi nie ma oczka wcale.
Trzeci ma krzywy nosek.
Ryk Młodej.
Czwarty zmiażdżoną czaszkę.
Pochlipywanie.
Piąty niesymetryczne łapki.
Aaaaaa.
Lemurek z chorym uszkiem jest, jak się zdaje, najbliżej ideału.
Szukamy dalej. Właścicielka sklepiku patrzy jak na wariatów, ale patrzy wyrozumiale.
Dalsze poszukiwania przynoszą oczekiwany rezultat.
Jest lemur.
Ideał.
Uśmiech.
Mieszkają razem. Lemurki dwa. Idealna para.
lemurki


© Skarżypyta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci