Menu

Skarżypyta

Skarżypyta to ja. Wkładam kij w mrowisko. Niczego nie żałuję. Narzekam, ile wlezie i krytykuję. Dostrzegam absurdy. Zaklinam rzeczywistość. Obserwuję. I... zmieniam świat.

Zakupy

angola

Siedzimy z I. na kanapie w centrum handlowym. Akurat tak się złożyło, że patrzymy wprost na sklep z wyrobami czekoladowymi. Witryna przezroczysta, w tle góry słodyczy. I. nie wytrzymuje tego widoku.

I.: - Mamo, chcę iść sobie pooglądać. Mogę?

ja: - Możesz.

Poszła. Widzę jak na dłoni, gdy krąży po sklepie. Ekspedientka się nudzi, w sklepie pustki. Po kilku okrążeniach wychodzi wreszcie.

I.: - Mamo, wiesz co... ja myślałam, że jak tak będę długo chodziła, to pani mi da darmowego cukierka... Pójdziemy tam coś kupić?

ja: - Nie mam ochoty [widzę jak mina jej rzednie], ale jak chcesz, możesz sobie sama coś kupić [wyjmuję z portfela 5 zł]. Zapytaj pani, co możesz kupić za te pieniądze.

Pełnia szczęścia. Wchodzi znów do sklepu, podchodzi do lady, kładzie monetę przed sprzedawczynią. Pani jej pokazuje najpierw dużego Mikołaja, potem zestaw malutkich. I. wybiera zestaw. Pani wydaje jej resztę, daje paragon i proponuje torebkę foliową. Widzę jak I. z uśmiechem prosi o torebkę i razem pakują Mikołajki.

Wychodzi szczęśliwa, oczy jej się śmieją. Pani odprowadza ją wzrokiem i uśmiecha się do nas zza szyby.

 santas

© Skarżypyta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci